Gdzie się podziała klapa od pianina?

 

 

Z muzykami bywa różnie. Są profesjonaliści bezwzględnie i ponad wszystko oddani swojej artystycznej pasji, dla których świat zredukowany został do zespołu następujących po sobie dźwięków. Są pracoholicy, nadrabiający niedostatki warsztatowe mozolną, trudną do wytłumaczenia pracą. Są leniwi geniusze, są nieudolni amatorzy. I są Ci, którzy piją.

 

Henry Klawiszopalcy obudził się tego dnia z niewyobrażalnym wręcz bólem głowy. Czuł się mniej więcej tak, jakby to w obrębie jego niewielkiej czaszki nastąpił właśnie Wielki Wybuch. Proces wstawania trwał dobre trzy kwadranse. Następne trzy zajęła podróż do czegoś, co kiedyś można było nazwać łazienką, a co teraz przypominało bardziej Media Markt po wielkiej wyprzedaży. Po wprowadzeniu bieżącej wody do organizmu, niechętnie obudził się umysł. Nadszedł czas Wielkiej Rekonstrukcji. Wszystko zaczęło się jak zwykle niewinnie Niby skąd biedny Henryk miał wiedzieć, że tzw. „wyskok na jedno piwo” to jedno z największych współczesnych kłamstw. Po pierwszym nastąpiło drugie, potem trzecie, czwarte i tak dalej. Standardowa sytuacja.

 

Rozmyślając o grzechach dnia poprzedniego, Henryk kontynuował podróż przez swoje pole bitwy nr 23 przy ulicy Niekoniecznej. W pewnym momencie zatrzymał się. Jego oczom ukazał się niespodziewany widok. Zdecydowanie, tego w planach nie było.

 

„Gdzie, do cholery, podziała się klapa od pianina?” – pomyślał.

Miesiąc później Henryk Klawiszopalcy został aresztowany. Oskarżyciele w czasie głośnego, medialnego procesu, nie mieli żadnych problemów z wykazaniem, że klapa od pianina, o którą w dziewiątej gonitwie potknęła się i w rezultacie doznała śmiertelnej w skutkach kontuzji klacz „Siwka 1", wskazała na oskarżonego Henryka K.

 

Winny nie potrafił wskazać dostatecznego alibi, wobec czego sąd, mając na uwadze wyjątkową kreatywność i brutalność popełnionego czynu, skazał muzyka na dwanaście lat obierania jabłek tępym nożem po ciemku.

 

Tak pokrótce wygląda historia traumatycznej metamorfozy Henryka Klawiszopalcego w Henryka Tępego.

 

Kamil Filipowski

 

(tekst został wyróżniony w 9. konkursie na miniaturę literacką, który odbył się 20 stycznia br. w Spółdzielni Literackiej w Sopocie)