Dlaczego nie możemy pływać gorących źródłach?

 

 

Jest jedna sfera życia ludzkiego, która zawsze wygląda podobnie, zamyka się w smutnym schemacie, chociaż recepta na jej polepszenie, bądź uratowanie jest zawarta w jednej, bardzo znanej, ale słabo przemyślanej historii. Jest to sfera relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną, brak zrozumienia, rozpadające się związki, zagubienie i nie przyjmowanie na siebie własnej winy.

 

Sytuacja relacji  ludzkich, pomimo upływu czasu, rozwoju cywilizacji i zmian kulturowych, niewiele się zmieniła od momentu stworzenia Adama i Ewy. Skazani na siebie lub, jak kto woli, sobie przeznaczeni, nabroili, wiedząc, że konsekwencje przyjdą tak czy tak. Tak jest do dziś i wszyscy wiedzą, że  jedzenie jabłek jest najlżejszą opcją na to, co można zbroić, będąc z drugim człowiekiem.

 

Zanim zdecydowali się na jabłkową ucztę, żyli w zgodzie, jako partnerzy, wspólnie biwakowali w Edenie, jedli kiełbaski z grilla i pieczone ziemniaki. Tańczyli, śpiewali i pływali godzinami w gorących źródłach. Po tym, co stało się przy drzewie poznania, wszystko się zmieniło. Nie mogli na siebie patrzeć, pluli emocjami, oskarżeniami i tym, co dziś wydaje nam się zupełnie naturalnym dla natury ludzkiej, tchórzliwą nienawiścią.   Istnieją dwie szkoły oceniające to, co wydarzyło się naprawdę: perspektywa kobiety oraz perspektywa mężczyzny. Trzecia jest perspektywa Boska, ale tę najlepiej byłoby zostawić na razie w spokoju. Perspektywa kobieca to taka, która twierdzi, że Ewa, jako kobieta niezależna, miała prawo dać się skusić, zresztą jabłko to jabłko, wiadomo, nie było łatwo się oprzeć, a Adam zawiódł, okazał się słaby i niemęski, wykazując się niedostatecznie silną wolą i nie broniąc kobiety przed obarczeniem jej całą winą. Biorąc pod uwagę fakt, że wąż zaistniał w tej opowieści jako osobnik rodzaju męskiego, kobiety uważają, że przegranie pojedynku w konfiguracji dwa na jednego nie jest w żaden sposób hańbiące. Tym sposobem perspektywa kobieca przyjęła założenie, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany, a prawdziwych mężczyzn na świecie nie ma, był tylko jeden, Adam, ale tylko do momentu, w  którym się nie poddał. Męska perspektywa patrzy na sytuacje trochę inaczej. Prawdziwy mężczyzna to taki, który zawsze daje się skusić, a nawet jeśli nie, to z premedytacją, w wyniku wyrachowanej gry, odmawia, żeby później ugrać więcej. Prawdziwy mężczyzna to zdobywca, a wyłamanie się z podobnego sposobu myślenia czyni człowieka odartym z męskości. Nie jest więc winą Adama, że zjadł to jabłko, bo przecież na tym polega jego natura, żeby jeść słodkie owoce, przetwarzać je na wino, pozwalać kobietom piec dla siebie szarlotkę i kazać im obierać jabłka ze skórki, żeby tylko przypadkiem nie rozbolał ich brzuch od tego całego fermentu. Musi być bezpiecznie i bezpiecznie było, to przecież Ewka okazała się prowodyrem tej całej afery (niepotrzebnie wyolbrzymionej i nagłośnionej przez mędrców). Zgodnie z ta perspektywą w momencie, w którym Ewa zgrzeszyła, z powierzchni ziemi zniknęły prawdzie kobiety, niewinne partnerki, kochane czystą miłością. One nie istnieją, tak jak z perspektywy kobiecej nie istnieją już prawdziwi mężczyźni.

 

Tak sobie żyjemy, obarczając się wzajemnie winami za swoje własne występki, nie współpracując, narzekając, ale też robiąc jeden podstawowy błąd. Nie wyciągamy wniosków, nie uczymy się na błędach naszych pierwszych rodziców i, przede wszystkim, nie zastanawiamy się, co działo się z nimi potem, po wygnaniu z raju, a przecież konsekwencje wydarzeń z Edenu są rozciągnięte w czasie. Wróćmy do tematu perspektyw. Bóg obarczył kobietę brzemiennością, została wytypowana do rodzenia w bólach (myślę, że musiał na ten pomysł wpaść już dużo wcześniej, bo - jak podejrzewam - umieścił w jej brzuchu macice i inne dziwne rzeczy jeszcze przy pracach nad jej stworzeniem), Adam został wyznaczony do zarabiania na rodzinę (gdyby nie to, że nie ma w brzuchu tego co Ewa pewnie też musiałby rodzić). Bóg zapewne wiedział, co robi, z jego perspektywy wybór na pewno był sprawiedliwy i wiedział, że rozdzielenie kary w ten sposób pozwoli ludziom zachować  równowagę po tym, czego się dopuścili, nie spodziewał się jednak, że potomkowie pierwszych ludzi nie będą potrafili wyciągać wniosków.  To sprawia, że męczą się z karami, które dostali, nie rozumieją ich i zupełnie sobie nie radzą w swoich rolach, więc role te porzucają. Przestają siebie naprawdę potrzebować, nie szanują się nawzajem, jednocześnie nie wyobrażając sobie życia w pojedynkę (no bo jak?).

 

Wracając do tematu: co było dalej – Adam i Ewa poczuli się nadzy, zrobiło im się głupio, więc zaczęli kombinować z liśćmi figowca, a później rozwinęli na szeroką skalę przemysł dziewiarski, stworzyli pojęcie bielizny, a bielizna okazała się na tyle interesującym wynalazkiem, że popchnęła ich dalej, w kierunku innych grzechów. Kiedy już się odziali, poszli w świat, ruszyli zupełnie od siebie zależni, nienawidząc się i potrzebując jednocześnie, ze świadomością, że są jedynymi ludźmi na świecie, ona przerażona, że będzie musiała urodzić o własnych siłach ludzkość, on zdołowany faktem, że będzie musiał tą ludzkość samodzielnie wykarmić. Pierwsze dzieci stały się sławne jako Kain i Abel, wykończyli się nawzajem i Bóg musiał interweniować w ich sprawie, chociaż sądził, że sprawę głupich ludzi załatwił już przy okazji Adama i Ewy. O kolejnych dzieciach niewiele wiadomo, ale ich potomkami jesteśmy my, nasze dzieci i wszystkie przyszłe pokolenia. Jak układało się życie pomiędzy tą dwójką? Nie wiadomo, uprawiali seks, kąpali dzieci, Adam biegał do lasu na polowania i raz na jakiś czas peklował mamuta, a to, co na początku sprawiło, że nie mogli oprzeć się pokusie, po latach stało się dla nich tak odległe i abstrakcyjne, że z trudem mogli spojrzeć w swoje odbicie w tafli wody, myśląc: jak mogłem być taki głupi, jak mogłam skazać się na coś tak trudnego?  Bycie Adamem i Ewą nie było łatwe, należy pamiętać o tym, że nie jest pewne czy oni się w ogóle lubili Zrodzenie się, zaraz po zjedzeniu jabłka, perspektyw kobiecej i męskiej pozwala sądzić, że mogli się po prostu nie lubić. Pozostała im tylko cielesność i wspólny temat: rodzić, wykarmić, uszyć ubrania. Zniknęły kiełbaski z grilla, pełne miłości głaskanie się po głowie w świetle księżyca, a na kąpiele w gorących źródłach nie mieli już czasu i nawet ochoty (zwłaszcza na starość, kiedy myśleli, że odpoczną, a ich świat został podtopiony przez potop).

 

Mimo to, w jakiś sposób udało im się rozmnożyć i wykonali swoje zadanie, podejrzewam, że może nawet udało im się ominąć czyściec, bo życie z człowiekiem, z którym wiele lat wcześniej łączyła cię namiętność a teraz łączy wyrok, było swojego rodzaju czyśćcem na ziemi. Bóg wiedział, co robi, szkoda tylko, że nie wiemy, co robi teraz i dlaczego świat stał się taki dziwny, że pomimo, że ludzie nie czują respektu przed jego rozkazami, żyją tylko dla siebie i nie chcą się rozmnażać, jednocześnie panicznie bojąc się samotności. Żadnych konkretów, ani w lewo, ani w prawo. Może nie wiedzą o tym, że w obliczu śmierci człowiek zostaje wchłonięty w otchłań samotności, więc nie zaszkodzi trochę się na nią uodpornić, żeby nie bać się aż tak bardzo i umrzeć godnie. Warto też wyciągać wnioski z historii Adama i Ewy, żeby nie zaprzepaścić tego, co między ludźmi naprawdę jest ważne, nie obwiniać, tylko trochę pomyśleć, szanować się wzajemnie i nie nadużywać jabłek.

 

Bo samotność powoduje, że zaczynasz bać się śmierci, a lęk przed śmiercią jest silny jak sama pokusa zjedzenia tego nieszczęsnego jabłka.

 

 

Zuzanna Pietruczenik

zpietruczenik@projektkzo.pl