JAZDA NA KUBLE - test

Świat swój trzeba trzymać w ręku, tak jak woźnica trzyma lejce. Rzeczywistość domaga się okiełznania, a można ją oswoić tylko wtedy, gdy zna się okoliczności, które ją tworzą, czyli przede wszystkim siebie samego. Oczywiście powożenie nie jest prostą czynnością, wymaga znajomości wielu prawideł, a przede wszystkim pokory. A ten etap, dla niektórych, może być nie do osiągnięcia. Na szczęście są sposoby, jak w prostym działaniu doświadczyć siebie. Dobrym sposobem na odkrycie tego, co ma się w sobie, jest jazda na kuble. Bierzemy stary kubeł, najlepiej taki metalowy, i wdrapujemy się na jakiś pagórek, wzniesiene, albo cokolwiek. Tam pakujemy się do niego, na tyle konkretnie, na ile jest to możliwe i po tym, jak już wszystkie nasze kończyny spoczną w jego wnętrzu, wtedy odpychamy się od podłoża i lecimy w dół. Co potem się dzieje, można sobie wyobrazić mniej lub bardziej solidnie. W każdym bądź razie możemy spodziewać się kłopotów. Takim oto prozaicznym sposobem okrywamy w sobie bardzo istotną cechę, a jest nią nieprzewidywalność, kolejną zaś głupota.

Podsumowując: trzeba ciągle iść do przodu, można też powozić, subtelnie i z wyczuciem, można też na kuble, w dół, z głupotą swoją za pan brat. /au/