PONIEDZIAŁKOWE ROZMYŚLANIE - komu zaufać

Obudziłem się zmęczony i od razu postanowiłem działać. Wiadomo, że moje możliwości są nieco ograniczone, dobrze jest coś porobić, ale co, z kim, dlaczego, komu zaufać, jaki symbol umieścić na proporcu, dla którego warto porzucić część siebie samego. Czy istnieje jeszcze na tym świecie fragment rzeczywistości, który nie został obarczony ludzkim czynnikiem pychy, jakiś element mądry, pożyteczny, właściwy w sensie duchowym i boskim, cokolwiek, co zachowało w sobie nienaruszalny status czystości. Siedziałem na krańcu łóżka i próbowałem to wszystko sobie jakoś poukładać. Poniedziałkowe zderzenie ze światem obcym, skalkulowanym, wprzęgniętym w nieustanny rytm czasu. W oddali, tematy dnia przewijały się na pasku wyobraźni, jak produkty na fabrycznych taśmociągach. Myślałem o euforycznej, bezdusznej ideologii człowieka obdartego z duszy, spłyconego do cienkiej warstwy potrzeb bieżących. Zupełnie niedawno, ci sami ludzie, wręcz z religijną gorliwością oddawali się idei komunistycznej, potem medialne przemalowanie i mamy zupełnie kogoś nowego, demokratycznie ukształtowanego, myślącego europejsko i martwiącego się o matkę ziemię. Ludzie są naprawdę zabawni i można by się śmiać godzinami z tego, jaki mają w głowach rodzaj myślenia, ale kiedy weźmiemy pod uwagę mierzalne konsekwencje ich głupoty, to wtedy robi się naprawdę przykro i mało zabawnie.  

I tak siedząc sobie, pomyślałem że potrzebuję autorytetu. Nim zacznę działać, muszę wiedzieć komu zaufać. Cichy, precyzyjny mechanizm analizujący zaprogramować na poszukiwanie najwyższej instancji. Wiem, że na pewno nie ma jej w tych wszystkich, banalnie naiwnych konstrukcjach, mówiących o współczesnym człowieku. Na próżno doszukiwać się mądrości w elementach, które za ostateczną wartość uznają człowieka samego w sobie. Tam, gdzie nie ma Boga, nie ma przyszłości dla nas wszystkich. Należy podjąć skuteczny wysiłek w celu wyłuskania godnych wartości, dostępnych ludzkiemu poznaniu a całą, własną kondycję podporządkować działaniu na rzecz dobra. Tak pomyślałem, po czym wyszedłem w świat z wiedzą, że ono na pewno zwycięży.